Wierność i miłość aż do śmierci
Dla mnie bulwersującą rzeczą ostatnio stała się przysięga małżeńska, zdenerwował mnie ten typ przysięgania sobie miłości, nie chodzi tutaj o jakiś wymus ale chodzi mi o słowa jakie w niej występują, przysięgam tam miłość i wierność do śmierci. Mnie to na prawdę dość mocno porusza zawsze, i nie wiem jak to będzie z moim ślubem... czemu mnie to tak porusza? te słowa dla mnie nie mają sensu, Ja bym wolał powiedzieć, że przysięgam miłość i wierność wiecznie, po śmierci i przed śmiercią. Dlaczego księża i ludność wymyślili sobie zabezpieczenie że jeżeli ktoś nas opuści poprzez śmierć to my nie mamy już jej kochać? że miłość jest wtedy rozwiązana tak samo ze związkiem małżeńskim przecież to nie ma sensu, jak kochać to kochać i przed śmiercią i po śmierci mnie to tak bulwersuje że ja sam nie wiem jak to będzie za te parę lat kiedy i ja stanę przed ołtarzem z moją ukochaną, na pewno nie będzie tak jak teraz w przysiędze ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam, jak kochać to być i po śmierci! A nie jakieś usprawiedliwienie by być z kimś innym!
